Archive for the 'Szkolenia' Category

Krotka historia o pewnym wystapieniu publicznym

Akademia Wystąpień Publicznych Bernarda Jastrzębskiego1 października 1993 roku, moje krótkie życie zostało wystawione na ciężką próbę…Byłem przekonany,że nie dam rady, nie przeżyję, ze mną już koniec!
Kiedy jednak o własnych siłach opuszczałem scenę wypełnionej ludźmi sali przy ulicy Wojska Polskiego w Głogowie, słyszałem, co prawda szybki i ciężki, ale jednak swój własny oddech.
A to oznaczało jedno…Wciąż żyłem! Dzień ten stał się dla mnie przełomem i początkiem drogi do innego świata. Świata wystąpień publicznych.

Sala Klubu Garnizonowego , gdzie miało odbyć się pierwsze organizowane przeze mnie otwarte seminarium, dynamicznie rozwijającej się firmy sprzedaży bezpośredniej, z którą wówczas współpracowałem, mogła pomieścić około sto pięćdziesiąt osób. Przyszło ponad trzysta. Ludzie zaczęli wypełniać pomieszczenie już na blisko godzinę przed rozpoczęciem spotkania. Atmosfera robiła się coraz bardziej gorąca, a ja powoli traciłem kontakt z otaczającą mnie rzeczywistością. Strużki potu płynęły mi po skroniach, trzęsące się zimne dłonie zrobiły się wilgotne i lepkie, a dziwnie miękkie nogi, uginały mi się w kolanach… Wreszcie punktualnie o godzinie osiemnastej wszedłem na scenę by…No właśnie po co? Co chciał przekazać audytorium młodzieniec w glanach ? Czego mógł nauczyć przybyłych do klubu ludzi, wśród których byli studenci, nauczyciele, urzędnicy, lekarze a nawet żołnierze znajdującej się nieopodal jednostki wojskowej? Cóż za tajemną wiedzę posiadał człowiek z kitką na głowie ,o którym własna mama mówiła, że w kontaktach z ludźmi „języka w gębie mu brakuje?”

Zdarzenie, o którym mowa powyżej zostało sfilmowane. Obejrzałem ten film tylko jeden raz. Więcej nie dałem rady. Tak wiele potknięć i błędów popełniłem. Ale mimo tego, kiedy myślę o tym zdarzeniu, wciąż czuję ogromne emocje i wszechogarniającą pasję! Słyszę entuzjastyczną rekcję publiczności i napełniające me serce dumą, słowa mojej wyraźnie zaskoczonej mamy: „To jest mój syn…” I właśnie w tym miejscu chcę jeszcze raz podkreślić słowa: „emocje i pasja”. Właśnie tego oczekiwali ode mnie uczestnicy głogowskiego spotkania… Emocji i pasji, które w konsekwencji obudziły w nich: motywację, entuzjazm i  dały świadectwo, że można!  Zainspirowały do działania! Sądząc po reakcjach, spełniłem ich oczekiwania…

Dziś mam za sobą tysiące godzin wystąpień publicznych. Jestem trenerem, który przekazuje innym swoją wiedzę i  doświadczenia w zakresie publicznego przemawiania. Kocham to co robię ponieważ jest to moja pasja!

Gdy patrzę na współczesny świat widzę w nim przede wszystkim ludzi potrafiących występować publicznie. Pomyśl o takich postaciach jak Prezydent USA Barack Obama, twórca Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, Jurek Owsiak czy zmarły niedawno prezydent RPA, Nelson Mandela. Wszyscy oni  mimo różnicy stylów i osobowości, potrafili swoimi wystąpieniami porywać tłumy! Pewnie mówisz sobie teraz, że skoro nie jesteś politykiem, dyrektorem korporacji, aktorem ani gwiazdą sportu, to wszystko to cię nie dotyczy. Przecież nie występujesz publicznie. Jednak prawda jest zupełnie inna. Jeżeli nie jesteś mnichem pustelnikiem, występujesz publicznie częściej niż Ci się wydaje. Każdy z nas to robi. W istocie wiele naprawdę ważnych rzeczy w  życiu zależy od Twoich zdolności komunikowania się. Komunikacja jest sportem kontaktowym. Ma bezpośredni wpływ na to co w życiu Cię spotyka: Awans, duży kontrakt z klientem, kierownicze stanowisko, związek uczuciowy, relacje ze znajomymi a nawet własnymi dziećmi! I nie myśl, o tym, że w wystąpieniach publicznych chodzi o zasypanie słuchaczy ważnymi informacjami. Jeżeli tylko do tego sprowadzasz swoje wystąpienie wyślij im lepiej e-maila. W skutecznej komunikacji ma znaczenie przede wszystkim kontakt emocjonalny z ludźmi stanowiącymi twoją publiczność. Musisz dotrzeć zarówno do umysłów, jak i do ludzkich serc!

A teraz przypomnij sobie te wszystkie chwile, gdy ludzie naprawdę Cię słuchali. Czy były to momenty, kiedy skutecznie kogoś pocieszałeś, a może opowiadałeś dowcip, powodując, że Twoi słuchacze śmiali się do łez, czy też skutecznie argumentowałeś? Zastanów się kiedy inni lubią Cię słuchać? Jakie tematy sprawiały, że słuchacze patrzyli na Ciebie jak w obrazek? Pomyśl również o tym, co budzi w Tobie pasję? Co powoduje, że Twój głos brzmi inaczej, mocniej i bardziej donośnie? Niech te wszystkie momenty, gdy mówiłeś do ludzi, a oni słuchali Cię z najwyższą uwagą, staną się Twoim zwierciadłem, w którym dostrzeżesz swoje najmocniejsze strony i talenty. W pasji jest siła i szczerość. Kiedy działasz z pasją niczego nie udajesz. Jesteś pewny siebie i szczęśliwy! Wyobraź sobie miłośnika tenisa, który opowiada swoim znajomym o spotkaniu z Rogerem Federerem albo fana motoryzacji, który dzieli się  swoimi doświadczeniami z jazdy testowej nowym modelem Ferrari. Czy wyobrażasz sobie płomienne przemówienia tych osób? Szczerość, otwartość, szczęście, wiara, zaangażowanie a nawet podniecenie. To wszystko czego potrzebuje rasowy mówca. Dlatego pasja jest turbodoładowaniem wszystkich podejmowanych przez Ciebie działań! Nie ważne czy chodzi o wygłoszenie mowy na zebraniu członków klubu filatelistycznego, czy przekonanie do wyjazdu na urlop swoich najbliższych. Pasja jest dla Ciebie niczym energia atomowa!

Mam nadzieję, że przekonałem Cię choć trochę do tezy, że skuteczna komunikacja to znacznie więcej niż zwykłe przekazywanie informacji, między Tobą a publicznością i vice versa. Powiem więcej. W czasie gdy wychodzisz do ludzi, dzielą Was mocno zaryglowane wrota. Strzeże ich uzbrojony strażnik, broniący dostępu do pałacu intelektu.  Za każdym razem, gdy występujesz publicznie, strażnik znajdujący się w mózgu słuchacza pyta: „Przyjaciel czy wróg?”. Sprawny mówca zna sposób, jak okiełznać strażnika. Dzięki temu jego komunikaty przenikają do umysłów słuchaczy, wywierają na nich wpływ. A teraz Cię prawdopodobnie zaskoczę, ale żeby zaprzyjaźnić się ze strażnikiem, w pierwszej chwili po wyjściu na scenę najlepiej nie mówić nic! Budowanie relacji z publicznością rozpoczyna się od gromadzenia zupełnie innych sygnałów niż słowa! Powiem więcej: W ciągu kilku sekund od momentu, kiedy pokazałeś się strażnikowi, słowa nie mają żadnego znaczenia! Wyjdź zatem na scenę pewnym krokiem. Zajmij pozycję. Ciężar ciała rozłóż równomiernie na dwóch stopach. Stojąc prosto poślij publiczności przyjazne spojrzenie. Uśmiechnij się. Policz do pięciu, weź głęboki, przeponowy oddech i dopiero teraz zacznij mówić. To krótka rada, która pomoże Ci oswoić strażnika. Na szkoleniach z cyklu Akademia Wystąpień Publicznych, które prowadzę, poświęcam umiejętnościom oswajania strażnika znaczną część treningu. Teraz nadeszła pora aby zdemaskować tajemniczego strażnika. Ów jegomość, od którego zależy skuteczność Twojego wystąpienia to mózg pierwotny czyli pień mózgu i układ limbiczny. Mózg pierwotny to nieracjonalna i nierozumiejąca część mózgu! Krótko mówiąc  jest magazynem ludzkich emocji. Stanowi najbardziej prymitywną część centralnego układu nerwowego, wykształconą mniej więcej 300 – 500 milionów lat temu. Podstawowym zadaniem mózgu pierwotnego jest określenie, czy atakować czy uciekać. Szczególną rolę mózg pierwotny odgrywał u ludzi pierwotnych. Wówczas w codziennym  życiu najważniejsze było poczucie, że żadna dzida nie wbije się w serce moje ani moich najbliższych. Jeśli w pobliżu czaiło się niebezpieczeństwo, nasz włochaty przodek miał ułamki sekund na podjęcie właściwej decyzji co daje mu największe szanse na przeżycie: Zostać, uciekać czy atakować! A jakie to ma znaczenie w naszych czasach? Przypomnij sobie sytuację, kiedy ujrzałeś stojący przed Tobą na drodze patrol policji a Ty znacznie przekroczyłeś dozwoloną prędkość w obszarze zabudowanym, a na dodatek jechałeś bez zapiętych pasów. Dostrzegasz policjanta w jednej ręce trzymającego radar, a drugą wykonującego zdecydowany ruch lizakiem, zapraszając Cię do zatrzymania pojazdu. Co wtedy robi mózg pierwotny? Obserwuje mimikę, język ciała i słucha. Ale wyłącznie tonu głosu. W przekazie werbalnym liczy się dla niego tylko brzmienie a nie znaczenie słów. Strażnik podpowiada Ci, że z policjantem lepiej nie dyskutować, albo wręcz przeciwnie. Są szanse na mniejszy mandat! To właśnie mózg pierwotny ocenia człowieka. Po kilku sekundach wydaje prosty komunikat: „uciekaj” albo „atakuj”. Rzecz jasna, ta pierwotna zasada nie sprawdzi się w kontakcie z policjantem z drogówki. Zarówno ucieczka, jak i atak miałyby fatalne dla Ciebie konsekwencje. Jednak pamiętając, że policjant również posiada swojego strażnika, możesz zminimalizować straty. Musisz świadomie wysłać sygnał do jego mózgu pierwotnego: Jestem przyjaźnie nastawiony, nie mam złych intencji. W praktyce oznacza to uśmiech, spokój, opanowanie, szczere spojrzenie w oczy i gesty, które świadczą o twojej otwartości. Pamiętaj zatem, że zanim zaczniesz porozumiewać się z ludźmi, uwagi między sobą wymieniają mózgi pierwotne. Warto abyś zadbał o jakość tego komunikatu.

I jeszcze jedno: Zastanów się, jak będzie odbierała Cię widownia, podczas wystąpienia publicznego. Szczególnie w ciągu kilkunastu sekund od momentu Twojego pojawienia się na scenie. Pamiętaj, że ludzie wyrabiają sobie opinię o Tobie i podejmują decyzję w mgnieniu oka. Wrzucają Cię do jednej z dwóch szuflad. Pierwszej z etykietą : „ma to coś” lub drugiej: „ nie ufam mu”. Postaraj się o to, by trafić do tej pierwszej. Bądź sympatyczny, ekspresyjny, energiczny i entuzjastyczny. Bądź naturalny. Przemów do mózgów pierwotnych Twoich  słuchaczy! Porwij ich, zafascynuj i zdobądź zaufanie. Zaangażuj, a uda Ci się przekonać strażników, by otworzyli Ci wrota do umysłów Twoich słuchaczy…A wówczas  bez trudu przekonasz ich do swojej idei i porwiesz tłumy! Tak jak zrobił to człowiek z kitką na głowie w pamiętne jesienne popołudnie.